Geoblog.pl    spychi    Podróże    Na koniec świata i z powrotem    Dzień w podróży
Zwiń mapę
2013
24
maj

Dzień w podróży

 
Malezja
Malezja, Kuala Besut
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 37303 km
 
Dziś niestety opuszczamy już tę piękną wyspę. Plan był taki, że do godz 11 wymeldowujemy się z hotelu, zostawiamy bagaże i do 16 leżymy sobie w hamaku z książką. Nic z tego – od rana urwanie chmury, leje strasznie. Nasi towarzysze zdecydowali się odpłynąć z wyspy w samo południe, chcąc jutro z rana przekroczyć granicę z Tajlandią. My zostajemy 4 godziny dłużej. Plan na dziś to dostać się na zachód do Penang (a właściwie Georgetown). Oryginalnie mieliśmy zostać w Kota Bharu i tutaj załatwić wizę do Tajlandii, ale dziś (piątek) jest jakieś święto narodowe i wszystko zamknięte. W takim razie na weekend pojedziemy do Georgetown, ponoć bardzo fajne miasteczko i tam załatwimy wizę do Tajlandii.

Po co właściwie nam wiza? Przecież od sierpnia 2011 Polacy zwolnieni są z tego przykrego obowiązku. Owszem – wlatując do Tajlandii możemy przebywać na terenie królestwa do 30 dni, WJEŻDŻAJĄC drogą lądową (tak jak my) ma się niestety tylko 15 dni na pobyt. Dla nas to za mało. Nie wyrobimy się z nurkowaniem na południowych wysepkach + dojazdem do Bangkoku. Tutaj też musimy załatwić wizę do Birmy, a to zajmuje 2-3 dni robocze. Dla świętego spokoju podjedziemy wyrobić wizę do tajskiego konsulatu w poniedziałek. Koszt na dzień dzisiejszy to 110 MYR / osoba. Szukaliśmy też jakiś tańszych połączeń lotniczych z Penang gdziekolwiek do Tajlandii, ale nic poniżej 500zł za naszą dwójkę (+ bagaże) do przyszłego wtorku/środy nie ma niestety. Taniej wychodzi wyrobienie wizy + dodatkowa nocka w Penang + przejazd autobusem, niż lot.

Tak czy inaczej, do Kuala Besut trafiliśmy przed godziną 17. Cali mokrzy. Co prawda już nie padało, ale fala była dość wysoka co zaowocowało zmoczeniem prawie wszystkich pasażerów na bakburcie. Podeszliśmy odebrać w okienku zarezerwowane wcześniej bilety na autobus. To był strzał w dziesiątkę. Do Penang jedzie tylko 1 autobus o godz 20.00, jako że są wakacje szkolne to wszystko było wykupione. Francuzi stojący przed nami w kolejce dostali jedynie bilety do Ipoh. My płacimy po 46 + 5 MYR za rezerwację i z głowy. Teraz kolacja w jakiejś knajpce na rogu. Jeden z najciekawszych posiłków w Malezji. Za 2 dania + napoje płacimy… 8 MYR. Autobus dopiero za 3h, więc książka w ruch.

O godzine 20.30 wsiadamy w chyba najbardziej ekskluzywny autobus jakim w życiu jechaliśmy. 2 poziomy (my na dole), OGROMNE skórzane fotele, klima, plazma na ścianie, gniazdka przy każdym siedzeniu. Jesteśmy w szoku. Jak się później okazało w takim standardzie podróżowaliśmy tylko 2h do Kota Bharu. Tam przesiadka w inny autobus – przed nami nocna 8-godzinna podróż (350km).

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedził 16% świata (32 państwa)
Zasoby: 131 wpisów131 126 komentarzy126 1123 zdjęcia1123 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
24.04.2013 - 22.12.2017
 
 
28.02.2013 - 18.07.2013